Codziennie podejmujemy jakieś decyzje. Czasem błahe: w co się ubrać, co zjeść na obiad, który film włączyć na wieczór. Czasem są to decyzje, o których przywykliśmy sądzić, że są doniosłe: zmiana pracy, rozstanie z partnerem, wyprowadzka do innego miasta czy kraju. Jeśli mamy do czynienia z osobą wątpiącą we własne możliwości to nawet najprostsza – dla innych – decyzja wydaje się trudna do podjęcia. Nawet zdecydowanie o tym, jaką koszulę na siebie włożyć może oznaczać drogę przez mękę, jeśli wątpimy we własny gust i zdolność dobierania koloru czy fasonu. Problem tkwi więc w braku zaufania do własnych możliwości i umiejętności. Tymczasem zaufanie do siebie można rozwijać, doskonalić. Już sama świadomość, że jest to możliwe znacznie podnosi poziom zaufania do samego siebie.
Pokonanie lęku dzisiaj daje nam większe szanse przy następnym kroku jutro. Obniża poziom obaw. A to przekłada się na prosty, ale skuteczny zabieg: iść do przodu małymi kroczkami, ale zdecydowanie.
Specjaliści znaleźli nawet termin na opisanie przekonań ograniczających nasze zachowania. To gremliny. Te gremliny dotyczące braku zaufania do samego siebie często są zakorzenione w naszej przeszłości. Dlatego często ujawniają się automatycznie i bywają nieuświadomione. Mimo to ich wpływ na nasze życie bywa druzgocący. Zaufanie do własnych możliwości to cecha ludzi sukcesu.
Jeśli szanujesz samego siebie to zaufanie oprzyj nie na tym, co robisz, ale na tym, kim jesteś. Ważniejsze jest nie to, ile osiągnąłeś, ale to, jakim jesteś człowiekiem, jakie masz relacje z innymi. Jeśli poniosłeś porażkę lub choćby małe niepowodzenie to przy pełnym zaufaniu do siebie nie będzie to powód do zwątpienia we własne możliwości, ale siła napędowa do wytężonego działania. Spróbuj co jakiś czas na głos powiedzieć kilka rzeczy o sobie zaczynając zdanie od „Jestem w porządku, ponieważ jestem sobą” i dodaj od razu co to znaczy „być sobą” …
Na przykład:
Jestem godny zaufania;
Można na mnie polegać;
Jestem pomocny;
Jestem wytrwały.
Dzięki temu będziesz „karmić” swoje ego w sposób, który podbuduje drzemiące w Tobie możliwości. Będziesz przypominać sobie, co lubisz w sobie najbardziej. Jeśli połączysz to z jakąś nawykową czynnością (mycie zębów, parzenie porannej kawy, prasowanie) szybciej w Twojej głowie zakorzeni się przeświadczenie, że są rzeczy, za które można Ci zaufać.
Jeśli masz kłopot ze zdefiniowaniem własnych pozytywnych cech zapytaj o nie… innych. Jestem pewna, że odpowiedź Twoich znajomych, przyjaciół i rodziny zaskoczą Cię. Dowiesz się, za co inni cenią Cie najbardziej. A stąd tylko krok to zbudowaniu pełnego (pełniejszego) zaufania do siebie.
Ze wszystkich ograniczeń naszych dążeń jednym z najważniejszych są nasze przekonania tyczące ludzi wokół nas. Trzeba się więc tym „innym” uważnie przyjrzeć i zadać sobie kilka istotnych pytań. Na przykład, czy widzą w Tobie tylko to, co dobre czy przeciwnie – zauważają tylko to, co powinieneś (musisz) zmienić. Każdy człowiek ma przyrodzone prawo do wyrażania swoich opinii. Potraktuj opinie swojego otoczenia raczej jako inspirację dla swoich działań, ale nic więcej. Dobrą energię czerp z ludzi, którzy są Ci przychylni. Jeśli zaczniesz zauważać w sobie, że obecność ludzi nieprzychylnych zaczyna negatywnie wpływać na Twoje życie – zmniejsz lub zerwij z nimi kontakt. Warto pamiętać, że to Ty decydujesz o tym, jaki wpływ na Ciebie mają inni ludzie
Trzeba raz na jakiś czas zrobić „rachunek sumienia” – to znaczy sprawdzić, ile z tego, co pragnąłeś faktycznie udało się osiągnąć. Zaraz po tym łatwiej będzie odpowiedzieć na inne ważne pytanie: kim byłbyś, gdyby nie było Twojego strachu. Dobrą pomocą w tym ćwiczeniu zaufania do samego siebie będzie sporządzenie dwóch list.
Na jednej wymieć to, co chciałbyś osiągnąć i co jest dla Ciebie ważne.
Na drugiej wylicz sprawy już zrealizowane, w trakcie realizacji lub te, z których realizacją nie będziesz mieć problemów.
Porówna obydwie listy… Z łatwością zauważysz jak wiele spraw odkładasz na później.
To jeden z najważniejszych momentów, w których możesz wyjść ze swojej strefy komfortu. Jeśli Ci się uda, jeśli w końcu zaufasz samemu sobie, docenisz własny wysiłek – masz prawo być z siebie dumny!
The form you have selected does not exist.
włożyłam full pracy w to o czym piszesz, a drugie full przede mną :) zaufanie do siebie, poczucie własnej wartości, pewność siebie i decyzji, praca nie jest łatwa, zwłaszcza gdy mąż ma inne zdanie na temat rozwoju siebie (wypominanie wszystkich blędów umniejszanie tego co dobre, to co pozytywne nie ma znaczenia, ponieważ wciąż trzeba zwalczać co złe, piętnować to rozważać przyczyny itd) , to tak jakbym z wcielonym gremlinem była, plus taki że mam codzienny trening :)) gremlina nie zmienię ale swoją postawę wobec niego - owszem :)
Życzę powodzenia i okiełznaniu gremlina. Trzymam kciuki
Przeszłam w swoim życiu ogromnie długi proces zanim opanowałam sztukę ufania sobie. W obliczu braku pewności siebie, braku wiary we własne możliwości i stałego podkopywania dołów pod sobą samą, było naprawdę ciężko. Teraz z dumą podnoszę głowę, pozwalam sobie na słabszy dzień, ale przede wszystkim wierzę w siebie. Nikt inny tego lepiej za mnie nie zrobi :)
Gratuluję. A słabsze dni każdy ma.
Nie znałam tego określenia - gremliny, a myślę, że jest niesamowicie trafne. Pamiętam, jak kiedyś byłam na takim szkoleniu z hipnozy i prowadzący zaczął od wprowadzenia kursantów w taki właśnie trans, mówiąc im, by mieli "zaufanie do siebie", pielęgnowali "zaufanie do siebie". Pamiętam, jaka potem byłam pewna siebie, odważna, nie miałam żadnych wątpliwości, co do moich umiejętności :-) .I tak właśnie trzeba. Wiara w swoje kompetencje jest niezbędna na drodze do sukcesu, ale nie tylko.
Pozbywanie się z otoczenia ludzi, którzy podcinają nam skrzydła i sprawiają, że przestajemy wierzyć w siebie jest trudne, ale bardzo ważne. Przeważnie nic nie tracimy, a możemy sporo zyskać ?
To u mnie sprawa wygląda trochę inaczej. Jestem osobą dosyć pewną siebie. Jak każdy mam gorsze dni ;) Jednak na mojej drodze często pojawiali się ludzie, którzy umniejszali moje dokonania, mówili że się do tego czy tamtego nie nadaje. Zawsze musiałam udowadniać, że jestem dobra w tym co robię. Mnóstwo miałam takich sytuacji, czasami to się zastanawiam skąd ta siła we mnie że dalej chcę realizować marzenia. Sporo było porażek ale na szczęście wyciągam wnioski, nie rozdrapuje, nie użalam się. Do przodu! Kiedyś na pewnym szkoleniu usłyszałam od coacha, że będzie mi ciężko w pewnych aspektach biznesowych ponieważ jestem niska, mam radosne usposobienie i młody wygląd. Przez to podobno ludzie mogą mnie traktować niepoważnie. Wszystko to w sobie lubię i jest to dla mnie zaletą a ktoś przedstawił mi to jako cechy negatywne. Listy już robię, ciekawe ćwiczenie. Blog świetny, będę zaglądała :D