Zgodnie z ubiegłotygodniową obietnicą dziś pochylimy się nad drugą częścią tematu dotyczącego burzy mózgów. W tej części skupimy się na efektywności takiego przedsięwzięcia. Zastanawiamy się czy i jak to działa oraz jak osiągać w ten sposób swoje cele.
Co ciekawe burza mózgów nie zawsze się sprawdza, choć naturalnie, gdy pojawia się problem do rozwiązania przystępujemy do niej wraz z całym zespołem. Warto też zaznaczyć, że pierwotnie termin ten miał zupełnie inne znaczenie niż dziś i sprowadzał się do nazwania konkretnej techniki generowania pomysłów niż (jak to się dzieje obecnie) do określenia całego spektrum tematów zbliżonych do siebie w jakiś sposób.
Aleks Osborn dyrektor w branży reklamowej i jak nietrudno się domyślić twórca burzy mózgów zebrał w jedno zasady, które stanowią dziś kompendium wiedzy dla osób chcących rozpocząć przygodę z generowaniem pomysłów.
W ujęciu bardzo ogólnym przedstawiają się one następująco:
~ znajdź jak najwięcej pomysłów,
~ nie porzucaj nawet tych najbardziej szalonych pomysłów,
~ rozwijaj je,
~ w początkowej fazie wystrzegaj się ich krytykowania.
Na pierwszy rzut oka sprawa wygląda tak klarownie, że raczej trudno jest sobie wyobrazić, by wdrożenie tych zasad nie przynosiło pożądanych rezultatów. Tak się jednak dzieje, a to głównie za sprawą działania w grupie zamiast w pojedynkę. Badania bowiem wykazują, że większą skutecznością w działaniu mogą poszczycić się tak zwani „wolni strzelcy”.
Dlaczego nie jest odwrotnie? Z kilku powodów, przede wszystkim, gdy pracujemy razem uruchamia się w ludziach coś na kształt psychologii tłumu, czyli każdy chce być każdym, a tak się przecież nie da. Oczywiście to nie tak, że burza mózgów jest z natury zła, może być natomiast źle przemyślana i niedopracowana. Zaś aby ją dopracować warto posłużyć się poniższymi wskazówkami, to znaczy:
Swoboda przede wszystkim

Pierwszy etap burzy mózgów to przede wszystkim zróżnicowane myślenie o tym co się robi. Kolejne etapy charakteryzuje coraz większe zagłębianie się w szczegóły i eliminowanie tych mniej ciekawych opcji.
Taką bazą dysponuje wielu ludzi, a ciekawym przykładem tej techniki może być chociażby METODA 6-3-5 polegająca na tym, że sześć osób wymyśla po trzy pomysły, a następnie przekazuje sąsiadowi, który je rozwija. Taka czynność powtarzana jest pięciokrotnie do momentu aż każdy rozwinie pomysły.
Technika ta występuje w wielu odmianach, a głównym czynnikiem wspólnym tych odmian jest możliwość indywidualności w pracy grupowej. Można ją stosować na każdym etapie procesu twórczego, ale w szczególności wtedy, gdy występuje problem z ustaleniem istoty omawianego zagadnienia.
Spiesz się powoli

Nikt nie lubi niepewności. Denerwujemy się wtedy, mylimy, miotamy się…
Inną kwestą jest to czy to jest w ogóle do czegokolwiek potrzebne. Grunt, że niepewność generuje pośpiech, a on rodzi z kolei niedokładność co jest psychologicznie spowodowane wewnętrzną tzw potrzebą zamykania. Natomiast szalenie istotny jest czas, a ściślej to, aby go nie zabrakło. Zespół powinien mieć dość czasu na przeanalizowanie wszystkiego tak dokładnie jak to tylko jest możliwe. Pomysłów powinno być, wobec tego wprost proporcjonalnie do potrzeb a nie do presji czasu. Prawda, że proste? A teoria jest tak samo prosta jak praktyka, bo wystarczy zakomunikować zespołowi, że ocena projektów nastąpi, gdy każdy członek grupy wymyśli coś swojego. W ten sposób osoby z wewnętrzną potrzebą zamykania będą z góry wiedziały, że tak czy siak muszą zaczekać.
Rysuj swoje pomysły

I taką samą możliwość daj także reszcie swojego zespołu. Rysowanie pomysłów zamiast ich zapisywania wspomaga bowiem kreatywność. Planowanie przestrzenne ciężko jest opisać słowami, dlatego w przypadkach, gdy jest konieczne, lepiej przedstawić jest myśl w formie obrazkowej. To raz, a dwa – spora cześć naszego mózgu przetwarza informacje w formie przestrzennej, a więc za pomocą obrazów. Poza tym abstrahując już od bardziej skomplikowanych powodów, nie wszystko da się opisać słowami, więc ryzowanie tym bardziej się przydaje. Najważniejszy jest przecież przekaz a nie jego forma. Oczywiście wypadałoby się do takich rysunków przykładać, aczkolwiek nie jest to absolutnie wskazane o ile ktoś nie ma potem kłopotu z odczytaniem zawartych na nim treści.
Burza mózgów ma to do siebie, że nie trzeba się do niej zbytnio przygotowywać. Pamiętaj jednak, że nie każdy jest w tak komfortowej sytuacji jak Twoja.
Wysłuchaj wszystkich a dopiero potem wprowadź najwłaściwsze rozwiązanie. Kieruj rozmowę tak, by nie zdradzać rozwiązania zanim nie wypowiedzą się wszyscy członkowie grupy. Jeśli dopiero zaczynasz, spokojnie możesz skorzystać z podanej wyżej techniki.
Grunt to cierpliwość.

Fajnie się czyta, konkretnie, prosto, jasno, praktycznie. Widać, że wiesz o czym piszesz. Przydatne treści umieszczasz na blogu, będę zaglądać :)
Miło mi że podoba Ci się mój blog.Zapraszam częściej :)