Celebrowanie życia nieodzownie kojarzy się z pewnymi końcami i początkami. Graniczne momenty w życiu uświadamiają nam bowiem, że tak naprawdę liczy się tylko tu i teraz. Każdy dzień jest przecież jak wino, a według psychologów ten kto nie potrafi celebrować chwil, ten nie potrafi doceniać życia.
Celebrowanie życia to bardzo rozległy temat. Każdemu kojarzy się ono z czymś innym. Dla jednych będzie to obraz staruszków bez pośpiechu spożywających wyszukane potrawy. Dla innych z kolei ogród i widok ludzi zasłuchanych w pięknej muzyce albo też wieczór nad jeziorem przy ognisku spędzony w grupie przyjaciół. Celebrowanie życia jest, więc przede wszystkim utrwalaniem w pamięci momentów szczególnie zapadających w serce. To coś co może zdarzyć się zarówno teraz jak i mogło zdarzyć się kiedyś. I choć takie symboliczne momenty niewątpliwie są czymś ważnym, to ja chciałabym jednak skupić się na celebracji dnia. Czymś co dzieje się w nas i sprawia, że doświadczamy chwili w pełni, a przez to, że życie staje się przygodą pełną nieograniczonych doznań.
Nasycenie doświadczeniami było przedmiotem badań wielu psychologów i specjalistów od coachingu. Jednakże pojęciem „celebracji codziennego życia” poważnie zajął się dopiero Harvey L. Rich w książce „In the Moment”. Ten amerykański terapeuta wysnuł teorię, według której celebracja stanowi naszą odpowiedź na interakcję z konkretnym momentem. Doświadczamy wówczas siebie w kontekście tej chwili. Daje to możliwość wejrzenia w jej głębszy wymiar i skupienia się na przekraczaniu w pewien sposób siebie.
Może to dotyczyć momentów trudnych i traumatycznych jak i smutnych oraz wesołych. Nie wiemy co nas spotka w życiu, a więc ciężko jest naturalnie uniknąć pewnych sytuacji. Można się jednak nauczyć przeżywać je w sposób godny. To znaczy taki, w którym cały proces będzie zaopiekowany. Co to konkretnie oznacza? W dużym skrócie jest to nie mniej, nie więcej jak tylko doświadczanie w pełni. Przeżywanie tego co zsyła nam los oraz chęć podzielenia się z kimś emocjami, które temu towarzyszą.
Na razie wszystko wydaje się proste, prawda? Przynajmniej teoretycznie wiemy o co chodzi i powoli wyłania nam się obraz całości. Jeśli jednak celebracja życia jest tak istotna, to czy istnieje coś co może w niej przeszkodzić?
Oczywiście!
Poniżej podałam kilka przykładów, mianowicie:
- BRAK MINDFULNESS – Bo przecież każdy czegoś oczekuje. Zaraz…Teraz…Natychmiast. Fala informacji, która do nas spływa jest tak potężna, że nie jesteśmy w stanie nie zareagować i…Wtedy jest już po nas!
- KRYZYS PRIORYTETÓW – Uważasz, że celebrowanie życia jest dla Ciebie sprawą ważną? Wobec tego znajdź na to czas zamiast marnotrawić go przy tak zwanych „rozpraszaczach”. Naucz się być offline i wprowadź w życie ćwiczenia relaksacyjne bądź medytację a nie tylko opowiadaj w kółko, że to zrobisz.
- LĘKI I NIEPOKOJE – Czego się właściwie boisz? Odpowiedz sobie na te pytanie, a potem przełam się i staraj się iść do przodu. Pamiętaj, że „strach ma wielkie oczy”, a „kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”. Nie zaczniesz celebrować życia, jeśli będziesz bał się żyć.
- NISKA SAMOOCENA – Nie sabotuj siebie. Każdego ranka budź się z pytaniem co dobrego może spotkać cię tego dnia, a zasypiając zweryfikuj to. Doceniaj siebie za małe i duże sukcesy. Pisz pamiętnik i opisuj w nim nawet przykre doświadczenia. To Cię uspokoi.
- BRAK KONTAKTU Z NATURĄ I SAMYM SOBĄ – Daj odpocząć ciału, zregeneruj umysł. Nie zważając na porę roku spędź na świeżym powietrzu co najmniej kwadrans dziennie. To da Ci naturalną dawkę energii, odświeży umysł i poprawi humor. Możesz wybrać się także na randkę z samym sobą co pozwoli Ci spojrzeć na siebie z nieco innej perspektywy.
Celebruj życie! Zwolnij!
