Stań się swoim sprzymierzeńcem dzięki auto akceptacji oraz przyzwoleniu sobie na popełnianie błędów. Nie pozwól, by kompleksy zawładnęły Twoim życiem. O tym jak to zrobić wspomina w licznych publikacjach między innymi nieżyjący już kanadyjski terapeuta Nathaniel Branden.
Jego sposoby na pokonanie kompleksów przedstawiają się następująco:
- Zaakceptuj swoje niezadowolenie
Zaskoczony?
Pewnie bardzo, ale to paradoksalnie najważniejsza rada u Brandena, który jako terapeuta podczas wieloletniej praktyki zawodowej dostrzegł, że jego pacjenci samoistnie blokują się przed zmianą. Powiedz sobie zatem:
„ Akceptuję to, że nie zgadzam się na sytuację, w której obecnie jestem…” i tym podobne.
Gdy będziesz to już robił koniecznie obserwuj wszystko co się z Tobą dzieje. Postaraj się nazwać też to co czujesz. To z pozoru proste ćwiczenie bardzo pozwoli Ci ruszyć z miejsca, rozpoczniesz nowy rozdział w swoim życiu. Dasz sobie przyzwolenia, ażeby lepsze rzeczy działy się w Twoim życiu i z pewnością tak się stanie. Zapytasz „dlaczego?”
Ponieważ jak wyjaśnia Branden „jeżeli w pełni doświadczymy i zaakceptujemy negatywne uczucia, często będziemy w stanie się ich pozbyć zyskawszy prawo istnienia”. Słowem dawne problemy i blokady przestaną mieć dla nas jakiekolwiek znaczenie.
- Uważaj na to co myślisz i mówisz
Nawet do siebie. Szczególnie jeśli łapiesz się na tym, iż zaczynasz łajać się w myślach. Nie pozwól, by cokolwiek zepsuło Ci nastrój. Nic Ci przecież nie da zadręczania się katastroficznymi wizjami przyszłości tudzież snucie czarnych scenariuszy. Odsuń to od siebie, odstaw takie myśli na bok, a zamiast nich w każdej sytuacji znajdywać jakieś pozytywy. Nikt nie powiedział, że będzie to łatwe, tym bardziej jeśli od dawna masz ten niefajny zwyczaj autosabotażu, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Pomyśl, co Ci szkodzi spróbować? Jeśli już teraz wiesz, że jest źle to przecież od tej chwili może być już tylko lepiej. Każdy ma prawo do szczęścia, Ty też, nawet jeśli robisz coś źle to wcale nie oznacza, że całe Twoje życie jest do bani.
Powiedz sobie:
„Teraz mi nie wychodzi, ale wiem, że w przyszłości się to zmieni. Popracuję nad tym.”
Możesz też dodać:
„ Jestem mniej wartościowy, czyżby? Kto tak w ogóle powiedział?”
Rozumiesz już o co chodzi, prawda?
- Szanuj się nawet w myślach
Zapewne teraz zadajesz sobie w głowie pytanie jak to zrobić, skoro nie jesteś z siebie zadowolony. Czy aby nie sądzisz siebie zbyt surowo? Przecież to bezsporny fakt, że na szacunek zasługuje każdy bez względu na okoliczności. Jeśli to już ustaliliśmy, nade wszystko pamiętaj o jeszcze jednej ważnej kwestii. Otóż szanuj siebie za wszystkie podejmowane działania, nawet za próby działań. Nie zaś wyłącznie za udane efekty. Ok, efekt też jest ważny, ponieważ to taka Twoja wisienka na torcie, ale życie nie zawsze jest przecież łaskawe, a motywację mieć trzeba, aby iść dalej.
Dlatego najmocniej szanuj te działania, które przybliżają Cię do konkretnych efektów. Na wzniosłe sukcesy składają się przecież małe codzienne czynności, która z czasem budują wielkie rzeczy.
- Myśl i czuj pozytywnie
Pozytywne myślenie to już połowa sukcesu. Nie wiem, czy wiesz, ale mózg nie odróżnia fikcji od rzeczywistości zatem wystarczy w coś mocno uwierzyć, aby stało się to rzeczywistością. By pewnego dnia przejawiło się w materii nieodwracalnie zmieniając całe Twoje życie. Chcąc dopomóc sobie w tym procesie koniecznie otaczaj się wyłącznie pozytywnymi ludźmi. Dość szybko przekonasz się, że to naprawdę działa.
- Odpowiedz sobie na pytania:
- Czego możesz zacząć robić więcej?
- Czego możesz zacząć robić mniej?
- Co możesz zacząć robić w ogóle?
- Co możesz przestać robić?
- Co możesz zacząć robić inaczej?
Pomimo wszystko pamiętaj, że w chwili obecnej stanowisz najdoskonalszą wersję siebie. Traktuj, więc siebie z miłością, szanuj się za to do czego doszedłeś i myśl o przyszłości. O tym czego jeszcze możesz dokonać, by wzmocnić swoją samoocenę.

Ja dla siebie jestem zbyt wymagająca. Ale najgorsze jest to, że jestem świadoma swoich wad i to mnie właśnie dobija. Moje myślenie o sobie nie jest zmyślne, lecz niestety oparte na faktach. Ostatnio się zastanawiam, czy skupić się na tym, co mi dobrze idzie, czy popracować nad czymś, z czym sobie nie radzę.