Ludzie na ogół bronią się jak mogą przed polityką biurową. Prawda jest jednak taka, że nie da się jej uniknąć, ponieważ każda nieomal firma, sama w sobie jest organizacją polityczną, w której panują określone zasady. Ty zaś jeśli chcesz w takowej pracować, musisz po prostu tych zasad przestrzegać. Proste.
Trochę jak w dżungli
Nie chodzi wcale o to, by być nie fair. To nic z tych rzeczy! Niemniej jednak powinieneś umieć wpływać na otoczenie, a nawet przewidywać zachowania współpracowników. To trochę jak życie w dżungli, gdzie trzeba walczyć o przetrwanie.
Zrozumienie staje się kluczem
Do tego, dlaczego tak naprawdę musimy działać w ten sposób. Sposób, który jakby nie patrzeć przypomina nieco konspirację.
Przede wszystkim chodzi o ludzi, którzy budują zespół, bez nich nawet najlepszy menadżer niewiele by zdziałał. Ludzie są różni, jedni mniej, drudzy bardziej emocjonalni, obojętnie jakby na to nie patrzeć ludźmi zawsze kierują emocje. Ponadto często nieświadome sympatie i antypatie rodzą określone zachowania.
Niczym w kalejdoskopie
Szczególnie w momencie, gdy nasi przyjaciele stają się nieoczekiwanie naszymi przeciwnikami na przykład w walce o awans tudzież o względy przełożonego. Tak więc OK, nie musisz gryźć, ale możesz pokazać zęby.
Musisz zdać sobie sprawę, że jesteś w miejscu, gdzie nie ma ani przyjaciół, ani wrogów, bo wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Nawet ludzie, których wydawało Ci się, że jesteś pewien. Grunt to umieć przystosować, się do nieustannie zmieniających się warunków.
Elastyczność jest zawsze w cenie.
Po trupach do celu?
Ależ oczywiście!
W korporacji nie ma miejsca na sentymenty. To smutne, ale nikt też nie będzie przejmował się Tobą, jeśli ma w perspektywie awans.
Ludzie nie są ani dobrzy, ani źli. Ich nastawienie do nas zmienia się w zależności od okoliczności i warunków jakie panują w danym momencie na interesującej ich płaszczyźnie. W związku z czym mogą kłamać, plotkować i lawirować pomiędzy „stronami mocy” byle tylko coś dla siebie ugrać.
Dla nich bowiem najważniejszy jest cel…
Unikaj…
Generalnie w tego typu sprawach występują trzy sztandarowe sytuacje, przy których możesz łatwo „wtopić”;
- decyzja szefa odbija się na Tobie,
- konieczność publicznej krytyki, której musisz dokonać Ty,
- złość i niechęć ze strony współpracowników
Oczywiście jest ich zdecydowanie więcej, ale te po prostu najczęściej występują i najlepiej unikać ich jak ognia. Każdy może popełnić błąd, bo wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Natomiast staż pracy nie jest jeszcze dość wystarczającym gwarantem sukcesu. Najważniejsza i kluczowa w takich sytuacjach jest umiejętność przyznania się do błędu. Tylko wówczas odzyskasz szacunek, który być może już wisi na włosku.
Płeć ma znaczenie
Akurat w tym przypadku ogromne, ponieważ jak się okazuje kobiety znacznie częściej mają skłonność do popadania w nerwowość oraz czują dyskomfort w trakcie spotkań, podczas których na światło dzienne wychodzą niekoniecznie miłe sytuacje. Same przyznają, że polityka biurowa niejednokrotnie je przytłacza powodując uczucie zniewolenia w sytuacji, dlatego najlepiej, jeśli te umiejętności posiądą zawczasu. Zanim jeszcze zdecydują się kierować zespołem czy uczestniczyć w nim powinny skorzystać z fachowego wsparcia ludzi, którzy nauczą je potrzebnych umiejętności.
Dynamika wyzwań nieodłącznie wpisana jest w specyfikę stanowisk kierowniczych. Nie da się ich unikać, dlatego trzeba nauczyć się sobie z nimi radzić. Chociażby poprzez wzmacnianie inteligencji emocjonalnej. To ta umiejętność sprawia, że ludzie w polityce dzielą się na bardziej i mniej utalentowanych.
Już wiesz, że masz problem? Rozwiąż go i nie czekaj, bo czasu może nie być. Poza tym doświadczaj, doświadczaj i jeszcze raz… DOŚWIADCZAJ zachowując się przy tym tak jakbyś posiadł już całą wiedzę w temacie. Stwarzaj pozory, a ujawniaj się tylko w sprzyjających ku temu momentach.

Hej, ciekawy artykuł, choć na początku myślałam, że chodzi o politykę firmy i sprawy formalne ;) Zastanawiam się nad tym stwierdzeniem, że w korporacji nie ma miejsca na sentymenty. Z jednej strony nie raz się z tym spotkałam, a z drugiej, hmm... trafiałam też na świetnych współpracowników i szefów, którzy nie tylko doskonale pracowali, ale byli też po prostu ludźmi. Miałam kiedyś szefa, który w sytuacji, gdy nawalił pracownik, zawsze wszystko brał na siebie - rozmowę z klientem, ustalenie rozwiązania. Na koniec informował tylko o ustalonych kolejnych krokach i pomagał naprawić błąd. To było fantastyczne i odbudowało moją wiarę w ludzi, nie tylko w korpo;)
Szef o ludzkiej twarzy to skarb i praca z nim to przyjemność. I cieszę się że odzyskałaś wiarę w ludzi.
Pracuję w firmie, w której jest ok 30 pracowników i na szczęście wszyscy żyjemy w zgodzie. Nie ma tego typu "nerwowych sytuacji". Tak, jak napisałaś bardzo istotna jest umiejętność przyznawania się do błędów.
Gratuluję super zespołu.