W niemal każdej firmie w mniejszym lub większym stopniu pracownicy toczą między sobą walkę o władzę. Jeśli wiesz o czym mowa to zapewne również doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że wówczas wszystkie chwyty są dozwolone, ale przegrana jednej ze stron zawsze niesie za sobą konsekwencje dla wszystkich. To istna „Gra o tron”.
Tak, dobrze czytasz. To „Gra o tron”, ponieważ jest król, są dworzanie, błaźni, doradcy i donosiciele. Wszyscy chcą mieć władzę, jak najwięcej władzy i wpływu na decyzje króla, którego darzą niezbyt szczerym, ale mimo wszystko bezgranicznym oddaniem. To on przecież w ostatecznym rozrachunku decyduje jakie projekty zostaną zrealizowane. Jest to, więc w jakimś stopniu, także „kupowanie” sobie wpływów. Zresztą zwał jak zwał, grunt, żeby nie dopuścić przeciwnika do informacji mogących dać mu potencjalną przewagę.
Myślisz, że to chodzenie po trupach do celu?
I masz rację!
Nie ma nic gorszego od pracowników korporacji biorących udział w wyścigu szczurów.
Wczoraj być może, któryś z nich był nawet dla ciebie miły, ale dzisiaj…UWAŻAJ!
Kto wie czy nie zamienił się w zombie.
Co jednak najśmieszniejsze – takie zombie raczej na pewno ślepo wykonuje czyjeś polecenia.
Nie jest samo i nigdy nie było. To rodzaj sługusa, którym zawsze można się zasłonić, gdyby coś poszło nie tak. Ludzie tego pokroju są po prostu patologicznie naiwni i choć wydaje im się, że robią coś ważnego najlepiej jak potrafią, często ponad własne siły, to i tak żyją w ciągłej niepewności jutra.
Przydają się zwłaszcza wtedy, gdy w firmie pojawia się nowy szef niemający własnego zespołu. Zazwyczaj ktoś kto obejmuje tego rodzaju stanowisko nie przychodzi sam, ale zdarza się, że jego praktyka działania z poprzedniej firmy była do tego stopnia kontrowersyjna, iż postanowił, że lepiej zrobi zaczynając wszystko od zera. W tym celu testuje nieznanych pracowników i zbiera o nich informacje po kolei. Być może dla wielu z was brzmi to jak science fiction, ale to nie jest bajka. To się dzieje naprawdę i to wcale nie sporadycznie. Przebiegły menadżer celowo otacza się mądrymi i inteligentnymi ludźmi, którzy w swojej naiwności zrobią dla niego wszystko.
Brzmi znajomo?
Powinno, gdyż anty-ludzie tego pokroju to klasyczny przykład osobników z zaburzeniami narcystycznymi, którzy wyciskają ze swoich niczego nieświadomych ofiar ostatnie soki, by w ostatecznym rozrachunku wyrzucić je na śmietnik.
Zaburzony menadżer rozgrywa w ten sposób, również swoje prywatne wojenki ulecza fobie i lęki. Wciąga w chore gierki oddanych mu bezgranicznie pracowników, szczuje na innych, tworzy niezdrowe podziały. Dla wielu osób ocena przełożonego nie podlega żadnej krytyce, dlatego wolą trzymać się z dala od napiętnowanego z obawy o utratę pracy, premii czy pozycji w firmie. Jednak czy dla kariery i pieniędzy warto poświęcać wszystko? Nawet honor i dobre imię?
