Nie raz, nie dwa razy w swoim życiu słyszeliśmy zapewne, że raz dokonanego wyboru nie da się już zmienić. Że ktoś coś robi, bo tak trzeba, a nawet jeśli się pomyli to tych błędów nie można już naprawić, bo klamka zapadła. Słyszymy i jesteśmy pouczani o tym co nam wolno, a co nie, a do tego wszystkiego te szufladki wszędzie i od każdego przylepiane nagminnie w celu najpewniej lepszego rozeznania się w otaczającej nas rzeczywistości.
STOP! Życie to żywy projekt, który w każdej chwili może ewoluować w dowolnym kierunku. Naturalnie zatem niczego w naszym życiu nie da się do końca zaplanować. I to jest właśnie w tym wszystkim najlepsze i najciekawsze. Dodatkowo budująca jest świadomość, że posiadając odwagę do mądrego i odważnego dysponowania własnym życiem nie dajemy się krzywdzącym stereotypom. Wypracowujemy w sobie potrzebę do niezaszufladkowania, ale co równie ważne – automatycznie dajemy ją też ludziom wokół nas.
Dzięki takiej postawie z naszego słownika na zawsze znika stwierdzenie „tak wypada” lub tym podobne sformowania. Łatwiej obracamy się w świecie biznesu i posługujemy swoimi atutami bez przeszkód korzystając przy tym z logiki, intuicji oraz wiedzy merytorycznej. Nie potrzebujemy żadnej z istniejących religii, aby w ogóle przeżyć. Jeśli którąkolwiek wyznajemy to tylko dlatego, że żyjąc w zgodzie ze sobą potrzebujemy jej na naszej drodze życia. Jeśli nie wyznajemy żadnej lub każdą po trochu, to też fajnie. Dokonaliśmy świadomego wyboru i możemy kierować naszym życiem tak jak nam się żywnie podoba. Jemy co chcemy i ile chcemy, spotykamy się z ludźmi, których życzymy sobie widzieć w naszym życiu, oglądamy to co nam się podoba i czytamy tylko według własnych preferencji. Słowem, życie jest sztuką dokonywania satysfakcjonujących wyborów.
Tylko my wiemy co nas tak naprawdę definiuje, choć na pierwszym etapie naszego życia kształtuje nas rodzina i to z tego okresu najczęściej pochodzi najwięcej zadr, nawyków i zahamowań.
Ale co potem?
Nikt nie jest wiecznym dzieckiem (przynajmniej fizycznie rzadko się to zdarza). Gdy wchodzimy w dorosłość możemy wiele rzeczy zmienić o ile zdamy sobie sprawę, że mamy z czymś w ogóle problem. I tak jeśli w Twoim domu panowały określone zasady, a nie zawsze Ci się podobały to wiedz, że nie masz obowiązku przenosić wszystkich zachowań na przykład w miejsce pracy. Chociażby brak szacunku w domu nie musi wcale oznaczać, że nie będziesz szanować swoich podwładnych. Powiesz „łatwiej powiedzieć niż zrobić”. Jasne, każdy z nas chyba wie jak łatwo powiela się schemat i zrzuca odpowiedzialność za własne wybory na ludzi wokół. Tu nie chodzi o to, żeby kogokolwiek oceniać, ale aby uświadomić, że takie postępowanie to wyrachowane wygodnictwo i brak autoanalizy. Każdy ma prawo postępować, jak chce i do pewnego momentu można to tłumaczyć wychowaniem, ale nie w nieskończoność. Jeśli dorosły człowiek wie, że ma problem wywodzący się jeszcze z dzieciństwa, czuje, że mu on przeszkadza, a mimo to nic z nim nie robi, to… To trudno jest takiemu człowiekowi w ogóle współczuć. Często słyszy się przecież gadkę pod tytułem „Ale ja miałem trudne dzieciństwo, patologicznych rodziców i tak dalej” Pytanie tylko czy mając trzydzieści, czterdzieści albo pięćdziesiąt lat dalej jesteś od nich zależny w takim stopniu jak wtedy, gdy byłeś dzieckiem?
No właśnie…
Niezliczona ilość takich „nie mogę” wgrywa nam pozostawanie w systemie, w którym siłą rzeczy wszyscy funkcjonujemy. Wielu ludzi twierdzi, że żyjemy w świecie bliźniaczo podobnym do tego z filmu „Matrix” i to jest fakt. Wśród nich są też tacy, którzy twierdzą, że starają się wyjść z systemu, ale jednocześnie muszą jeść, pić i ubierać swoje ciało.
Więc jak to jest? Czy naprawdę można wyjść z systemu za życia? Otóż nie, ale można mieć świadomość funkcjonowania w systemie i starać się pomimo tego podążać własną drogą.
Zawsze mamy jakiś wybór i błędne jest pozostawanie w przekonaniu, że naszym życiem rządzi przypadek. Tymczasem najczęściej jest to po prostu zgrabne usprawiedliwienie dla niechęci wobec zmian. Wstydzimy się zmieniać nasze poglądy, a konsekwencje podejmowanych wyborów zdarza nam się wyolbrzymiać. Potrzeba nam dystansu do sytuacji, aby zrozumieć, że nic nie jest nieodwracalne. Życie można modyfikować, a my sami przecież też się zmieniamy i to co teraz wydaje nam się dobre za miesiąc może już do nas zupełnie nie pasować. Kiedy przestaniemy się tak kurczowo trzymać raz podjętych decyzji, podejmowanie nowych z całą pewnością stanie się o wiele łatwiejsze.
Dlatego wiedza o tym, że życie to tylko projekt, który na przestrzeni lat ulega licznym modyfikacjom jest wręcz niezbędna. Ludzie, którzy nie mają tej świadomości często panikują, a w konsekwencji również podupadają na zdrowiu. Nie wiedzą, że życie to gra, w której owszem wiele rzeczy dzieje się z przeznaczenia, ale nie jest też tak, że nad naszym życiem krąży jakieś fatum. Bawmy się w życie zamiast traktować je śmiertelnie poważnie. To wiele ułatwi.
